Przejdź do głównej zawartości

Pożegnanie śp. ks. Bronisława Matyska

Pożegnać kogoś po raz ostatni na tej ziemi to niełatwa sprawa. Szczególnie gdy osoba ta była nam tak bliska, jak śp. ks. Bronisław Matysek. Sięgamy myślami wstecz, do października roku 1991, kiedy do pogrążonej w bólu i smutku parafii po tragicznej śmierci pierwszego proboszcza ks. Henryka Kusia, przybyłeś Ty – księże Bronisławie, obejmując posługę administratora parafii, a później proboszcza …. Postawiono przed Tobą trudne zadanie, którego podjąłeś się z ufnością i objąłeś tę służbę w tych ciężkich dla nas chwilach, przywracając nadzieję i wzajemną miłość oraz poczucie wspólnoty parafialnej.

Od tego czasu parafia zyskała wiele łask z daru Twojego kapłaństwa. Dzisiaj, z pewnością każdy z nas lepiej rozumie słowa: ”Żyj tak, aby ślady Twoich stóp przetrwały ciebie.” Ślady Twojej pracy, Księże Proboszczu Bronisławie , dostrzegamy wokół, a dokonałeś tak wiele, że trudno dziś to wymienić. W ciągu 27 lat Twojej posługi nasz kościół wypiękniał wewnątrz i na zewnątrz, ciesząc oczy nie tylko parafian, ale też licznie odwiedzających nas gości. Wspominamy dziś Twoją troskę o kościół i jego otoczenie, ale przede wszystkim o kościół żywy – o nas, parafian. Dziękujemy Ci, Księże Proboszczu, za lata owocnej posługi w naszej parafii. Dziękujemy za każdą sprawowaną Mszę Świętą, za udzielone sakramenty, za spowiedź, która przynosiła spokój, i za Twoje kazania, które zmuszały do refleksji. Byłeś dla nas nie tylko duszpasterzem, ale prawdziwym Ojcem i Przewodnikiem.

Dziękujemy za wszystkie duszpasterskie odwiedziny, za wspólnie przeżyte jubileusze i festyny parafialne. Dziękujemy za pielgrzymki do wielu świętych miejsc, a szczególnie tych związanych z Twoją miłością do Matki Bożej. Pamiątki tych pielgrzymek przetrwały do dzisiaj, możemy modlić się przed obrazem Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, figurą Matki Boskiej Fatimskiej oraz czcić Maryję w wielu wizerunkach przywiezionych przez pielgrzymów z różnych zakątków świata.

Kochany księże Bronisławie. Dziękujemy za Twoją życzliwość, skromność i otwartość na potrzeby drugiego człowieka. Dziękujemy za chwile radości, jak i za duchowe wsparcie w trudnych momentach. Miałeś czas dla każdego. Powodowałeś, że każdy, kto wchodził z Tobą w relację czuł się doceniony, wartościowy. Mimo, że byłeś zapracowany, z ogromną wciąż ilością zadań, nigdy nie okazywałeś zniecierpliwienia i pośpiechu, ważny był dla ciebie każdy człowiek, duży i mały, jego sprawa, jego historia. Zawsze miałeś czas na rozmowę, czuliśmy Twoją braterską miłość do nas. Na zawsze zapamiętamy twój serdeczny uśmiech, ciepły głos, życzliwe spojrzenie, pogodę ducha i wyjątkowe poczucie humoru. Przepraszamy Cię za nasze ludzkie potknięcia i chwile, w których nie byliśmy wystarczająco wyrozumiali.

Stajemy dziś przed Tobą z bólem w sercach, ale i z nadzieją zmartwychwstania. Niech dobry Bóg wynagrodzi Ci trudy Twojego ziemskiego życia. Nie zdążyliśmy się z Tobą pożegnać, bo odszedłeś tak niespodziewanie…...nadszedł czas, abyś przyjął zaproszenie Pana, któremu tak gorliwie służyłeś. Wierzymy, że Dobry Pasterz przyjmie Cię do Swego grona, a trud Twojego ziemskiego życia zostanie nagrodzony życiem wiecznym. Z miejsca, w którym przebywasz błogosław nam nadal, a my w modlitwie będziemy spłacać dług wdzięczności. Chcemy Cię zapewnić, że pamięć o Tobie nie zginie i na zawsze pozostaniesz w naszych sercach Dziękujemy Ci za wszelkie dobro, jakie otrzymaliśmy od Ciebie. 

Drogi Księże Bronisławie, nie żegnamy się na zawsze, lecz do spotkania w Domu Ojca. Spoczywaj w pokoju! Bóg zapłać za wszystko.

Parafianie








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przeniesienie kościoła z Boguszowic

  Kościół pod wezwaniem św. Wawrzyńca został zbudowany w Boguszowicach w roku 1717 przez gliwickiego cieślę i specjalistę od budowy drewnianych kościołów Jakuba Sedlaczka. Przez wiele lat drewniany kościółek służył boguszowickim parafianom, a gdy w okresie międzywojennym powstała w Boguszowicach nowa świątynia, pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa, stał się kościołem pomocniczym. W latach 70-tych XX wieku, gdy władze Polski Ludowej stwarzały poważne trudności budownictwu sakralnemu, częstą praktyką było przenoszenie zabytkowych, drewnianych kościołów do miejscowości, w których planowano utworzyć samodzielną placówkę duszpasterską. Tak też się stało w naszej parafii, w Rybniku-Ligockiej Kuźni. 

Takie były początki

Jakie były początki tworzenia się naszej parafii, najlepiej pokażą nam słowa śp. Ambrożego Majera, który tak pisze w parafialnej gazetce "Nasza wspólnota" "Odwieczna tęsknota i życzenie wiernych do posiadania kościoła tu, na Ligockiej Kuźni zaczęły się urzeczywistniać w roku 1974, gdy zachęcony do tego proboszcz z Boguszowic, ks. prałat Edward Tobola, wystąpił do władz kościelnych z uzasadnioną prośbą o zgodę na przeniesienie nieczynnego, zabytkowego kościółka z Boguszowic do Ligockiej Kuźni. Peerelowskie władze, acz niechętnie, wyraziły zgodę. Natychmiast, czyli od wiosny 1975r. Ruszyły intensywne zabiegi związane z nagromadzeniem potrzebnego budulca, następnie wykonano prace ziemne, murarskie, rozbiórkę kościoła na starym miejscu, przewiezienie wszystkich elementów i wreszcie troskliwe wznoszenie świątyni na nowym miejscu. Dzięki niezwykłemu zaangażowaniu parafian i dużej aktywności ks. Henryka Kusia – budowniczego kościoła – kształt świątyni coraz wyraźniej wpisywał ...

Tu się Bogu zamieszkać podobało...

  Weźmy sobie do serca słowa ks. arcybiskupa Andrzeja Przybylskiego, które skierował do diecezjan  w swoim pierwszym liście pasterskim : (...) Niech to dziękczynienie za Kościół, który jest w archidiecezji, przeniesie się na nasze parafie i wspólnoty. Z wdzięcznością i nowym nastawieniem spójrzcie, proszę, na swoje parafie. Warto może zacząć od zwykłego uświadomienia sobie, że jest wielką łaską żyć i mieszkać „po sąsiedzku” z Panem Bogiem obecnym w Najświętszym Sakramencie, przychodzącym do nas w innych sakramentach świętych sprawowanych w naszych parafialnych świątyniach. Warto, widząc spadającą liczbę powołań do kapłaństwa, podziękować Bogu za posługę, życie i towarzyszenie naszych kapłanów. Czyż nie są to wielkie dary kochającego nas Boga? Czy można ich nie widzieć lub uznać je za zwykłą rzecz i coś, co nam się już tylko należy? Pamiętajmy też, że Jezus w naszym kościele parafialnym jest obecny nie tylko w świętych znakach liturgii, ale również w naszej postawie wiary...