Przejdź do głównej zawartości

Budowa kościoła

Prace związane z przeniesieniem kościoła św. Wawrzyńca 

zlecił ks. bp Herbert Bednorz księdzu Henrykowi Kusiowi, którego odwołano z Michałkowic i przeniesiono do Boguszowic. Tę radosną nowinę, że kościółek zostanie przeniesiony ogłoszono w kościele w Boguszowicach w dniu 3 czerwca 1974r.

I tak zaczęły się spełniać powtarzane przez lata słowa, że
"na Fojcikowym polu stanie kościół"....
Biskup Herbert Bednorz wraz z ks. Kusiem oglądają teren pod budowę kościoła
Oddajmy głos ks. Henrykowi Kusiowi,
który tak zapisał w kronice parafialnej tamte wydarzenia:

"Pan Alojzy Fojcik zgodził się na sprzedaż gruntu pod budowę kościoła. Naczelnik miasta Rybnika, pan Tadeusz Meisner pozytywnie ustosunkował się do proponowanej lokalizacji. Formalności związane z kupnem gruntu oraz zebranie opinii z Urzędu Górniczego, Zarządu Ulic i Mostów, Telekomunikacji i Energetyki trwało 6 miesięcy. W styczniu 1975r. skierowano całą dokumentację do Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach, dla uzyskania zgody na rozbiórkę kościoła i montaż obiektu.

Po Świętach Wielkanocnych, dnia 15 kwietnia 1975 r. przystąpiono do pracy. Przy wydajnej pomocy parafian prace zakończono w przeciągu jednego miesiąca. 

Cały materiał uzyskany z rozbiórki przewieziono traktorem pana Kazimierza Brachmana na wyznaczone miejsce. Materiał został poddany zabiegom konserwatorskim, nasycając go środkami chemicznymi.

Władze wojewódzkie udzieliły zezwolenia na budowanie podpiwniczenia i montaż kościoła dnia 19 maja 1975r. w uroczystość NMP Matki Kościoła (…). Mężowie i młodzieńcy rozpoczęli wykopy pod fundamenty dnia 23 maja. 

W sobotę wieczorem, 25 maja prace zakończono. Codziennie około 100 osób, dobrowolnie i bezinteresownie wykonywało żmudną robotę, którą utrudniała woda. Przez następne dwa tygodnie pracowano przy drenażu terenu.

Wszystkie prace związane z ustawieniem ław i zazbrojeniem wykonali parafianie w przeciągu tygodnia. 

Postawienie murów podpiwniczenia trwało siedem dni, a betonowanie stropu siedem godzin (był to dzień 19 lipca). Od dnia 1 sierpnia można było rozpocząć montaż elementów drewnianych.

Na płycie podpiwniczenia odprawiono Mszę św. odpustową. Ks. Janusz Frelich wygłosił kazanie i przewodniczył koncelebrze, w której brali udział ks. Michał Adamek i ks. Henryk Kuś. O dekorację postarała się p. Stefania Ochojska.

W każdą inną niedzielę, począwszy od 4 lipca 1974r. Odprawiano Mszę św. przy kaplicy na ul. Partyzantów. Już wtedy było widać, jak bardzo potrzebny jest kościół na Ligockiej Kuźni. Ku kaplicy przychodzili ludzie z pobliskich Piasków i Huty Gotartowskiej.
Pasterka 1974r.

4 września 1975r. rozpoczynamy montaż kościoła na przygotowanym podpiwniczeniu. Brygada ciesielska, wspomagana przez ofiarnych parafian szybko wzniosła ściany kościoła.

15 września odwiedza nas ks. bp Herbert Bednorz, zachęcając do szybkiego zakończenia prac. Przy wznoszeniu ścian wymieniono 20% bierwion (belek ściennych). 

23 września rozpoczęto konstruowanie więźby dachowej. Materiał pochodzący z rozbiórki nie mógł być użyty ponownie. Całą więźbę przygotowywano na ziemi przez dwa tygodnie. Przeniesienie jej na właściwe miejsce zajęło dwanaście dni.
Od 20 października zaczęto przybijać deski pod gonty. Od 24 października brygada ciesielska rozpoczęła montaż wieży. Konstrukcję nośną stanowiły kloce pochodzące z rozbiórki, a szałowanie ścian wieży zrobiono z nowego materiału (również gont na pokrycie dachu był nowy).
10 listopada pada śnieg. Ostry atak zimy, trwający trzy dni, zahamował nieco tempo robót. W tym momencie nadzieje na ukończenie dzieła zostały mocno zachwiane.
Na szczęście, po święcie Stanisława Kostki (13.XI) roboty były kontynuowane…. Na wykonanie dachu poszli również parafianie, którym pomagał p. Czesław Mura z Boguszowic. 7 grudnia dach ze środkową wieżą był kompletnie gotowy.
Został jeszcze tydzień czasu na pokrycie gontem i całkowite jej odeskowanie. To drugie nie zostało w założonym terminie dokończone. Od 12 grudnia porządkowano wnętrze kościoła i obejście na przyjęcie gości w dniu poświęcenia.
/teksty z kroniki  tom I/

Ciąg dalszy w zakładce "50 lat temu"



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przeniesienie kościoła z Boguszowic

  Kościół pod wezwaniem św. Wawrzyńca został zbudowany w Boguszowicach w roku 1717 przez gliwickiego cieślę i specjalistę od budowy drewnianych kościołów Jakuba Sedlaczka. Przez wiele lat drewniany kościółek służył boguszowickim parafianom, a gdy w okresie międzywojennym powstała w Boguszowicach nowa świątynia, pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa, stał się kościołem pomocniczym. W latach 70-tych XX wieku, gdy władze Polski Ludowej stwarzały poważne trudności budownictwu sakralnemu, częstą praktyką było przenoszenie zabytkowych, drewnianych kościołów do miejscowości, w których planowano utworzyć samodzielną placówkę duszpasterską. Tak też się stało w naszej parafii, w Rybniku-Ligockiej Kuźni. 

Takie były początki

Jakie były początki tworzenia się naszej parafii, najlepiej pokażą nam słowa śp. Ambrożego Majera, który tak pisze w parafialnej gazetce "Nasza wspólnota" "Odwieczna tęsknota i życzenie wiernych do posiadania kościoła tu, na Ligockiej Kuźni zaczęły się urzeczywistniać w roku 1974, gdy zachęcony do tego proboszcz z Boguszowic, ks. prałat Edward Tobola, wystąpił do władz kościelnych z uzasadnioną prośbą o zgodę na przeniesienie nieczynnego, zabytkowego kościółka z Boguszowic do Ligockiej Kuźni. Peerelowskie władze, acz niechętnie, wyraziły zgodę. Natychmiast, czyli od wiosny 1975r. Ruszyły intensywne zabiegi związane z nagromadzeniem potrzebnego budulca, następnie wykonano prace ziemne, murarskie, rozbiórkę kościoła na starym miejscu, przewiezienie wszystkich elementów i wreszcie troskliwe wznoszenie świątyni na nowym miejscu. Dzięki niezwykłemu zaangażowaniu parafian i dużej aktywności ks. Henryka Kusia – budowniczego kościoła – kształt świątyni coraz wyraźniej wpisywał ...

Tu się Bogu zamieszkać podobało...

  Weźmy sobie do serca słowa ks. arcybiskupa Andrzeja Przybylskiego, które skierował do diecezjan  w swoim pierwszym liście pasterskim : (...) Niech to dziękczynienie za Kościół, który jest w archidiecezji, przeniesie się na nasze parafie i wspólnoty. Z wdzięcznością i nowym nastawieniem spójrzcie, proszę, na swoje parafie. Warto może zacząć od zwykłego uświadomienia sobie, że jest wielką łaską żyć i mieszkać „po sąsiedzku” z Panem Bogiem obecnym w Najświętszym Sakramencie, przychodzącym do nas w innych sakramentach świętych sprawowanych w naszych parafialnych świątyniach. Warto, widząc spadającą liczbę powołań do kapłaństwa, podziękować Bogu za posługę, życie i towarzyszenie naszych kapłanów. Czyż nie są to wielkie dary kochającego nas Boga? Czy można ich nie widzieć lub uznać je za zwykłą rzecz i coś, co nam się już tylko należy? Pamiętajmy też, że Jezus w naszym kościele parafialnym jest obecny nie tylko w świętych znakach liturgii, ale również w naszej postawie wiary...