Przejdź do głównej zawartości

O stajence

Ruchoma stajenka u św. Wawrzyńca w Ligockiej Kuźni

Pomysłodawcą i twórcą mechanizmów ruchomej stajenki jest śp. proboszcz z Halemby, ks. Józef Garus. Pochodzący z Kryr w powiecie pszczyńskim, był obdarzony wieloma talentami, m.in. zamiłowaniem do majsterkowania i bogatą wyobraźnią. Jako młody człowiek był zafascynowany franciszkańską tradycją bożonarodzeniową, tworząc stajenki, w których stosował proste mechanizmy. Swoje zamiłowanie kontynuował także w seminarium, konstruując takie mechanizmy, które mogłyby ożywić statyczne figurki budowanych stajenek. Droga ks. Garusa po śląskich parafiach, jest znaczona także tym, że tam gdzie posługiwał, na Boże Narodzenie pojawiały się stajenki z ruchomymi elementami. Tak było m.in. w Rybniku, w parafii Matki Boskiej Bolesnej, której ks. Józef był proboszczem w latach 1944-1949. Może ktoś z naszych parafian jeszcze pamięta tę ruchomą stajenkę? Gdy został proboszczem parafii pw. MB Różańcowej w Halembie nadal pracował nad udoskonaleniem mechanizmów zastosowanych w ruchomej stajence. Ciekawostką jest to, że skonstruował całkiem sporo takich „stajenkowych kompletów”, a trafiały one do parafii nie tylko w Polsce, ale także za granicą (Brazylia, Afryka, Nowa Gwinea, Stany Zjednoczone). 
Ks. Józef Garus jako proboszcz był opiekunem i protektorem śp. ks. Henryka Kusia na jego drodze do kapłaństwa i gościł w naszej parafii kilka razy. W roku 1981 ks. Garus podarował naszej parafii 13 mechanizmów, dzięki którym udało się zbudować ruchomą stajenkę. Nowe rzeźby (zwłaszcza głów poszczególnych postaci), wykonał na zamówienie ks. proboszcza Henryka rzeźbiarz Franciszek Masorz z Rybnika, a o renowację strojów zadbały uzdolnione parafianki. Parafialni fachowcy, pod nadzorem ks. Kusia zbudowali nad ołtarzem pomost, na którym umieszczono stajenkę z ruchomymi figurami, otoczoną betlejemskim krajobrazem. Młodzież opracowała i nagrała na taśmę magnetofonową podkład muzyczno-słowny, oparty na tekstach Ewangelii i narodzeniu Jezusa. I tak ruchoma stajenka „u św. Wawrzyńca” cieszy oczy kolejnych pokoleń i jest celem licznych odwiedzin naszego kościoła w okresie Bożego Narodzenia. O dobry stan figur, mechanizmów i urządzeń elektrycznych dba zespół fachowców, a każdego roku grupa parafian (panów i młodzieńców) z wielkim oddaniem i zaangażowaniem uczestniczy w budowie stajenki, a potem jej rozbiórce. Ks. Józef Garus po raz ostatni przybył do naszej parafii 6 października 1991, by wziąć udział w pogrzebie swojego parafianina i wychowanka śp. ks. Henryka Kusia. Ks. Garus zmarł 29 sierpnia 1997 r. i został pochowany na cmentarzu w Halembie.

/źródło: gazetka parafialna "Nasza wspólnota" styczeń 1999/






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przeniesienie kościoła z Boguszowic

  Kościół pod wezwaniem św. Wawrzyńca został zbudowany w Boguszowicach w roku 1717 przez gliwickiego cieślę i specjalistę od budowy drewnianych kościołów Jakuba Sedlaczka. Przez wiele lat drewniany kościółek służył boguszowickim parafianom, a gdy w okresie międzywojennym powstała w Boguszowicach nowa świątynia, pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa, stał się kościołem pomocniczym. W latach 70-tych XX wieku, gdy władze Polski Ludowej stwarzały poważne trudności budownictwu sakralnemu, częstą praktyką było przenoszenie zabytkowych, drewnianych kościołów do miejscowości, w których planowano utworzyć samodzielną placówkę duszpasterską. Tak też się stało w naszej parafii, w Rybniku-Ligockiej Kuźni. 

Takie były początki

Jakie były początki tworzenia się naszej parafii, najlepiej pokażą nam słowa śp. Ambrożego Majera, który tak pisze w parafialnej gazetce "Nasza wspólnota" "Odwieczna tęsknota i życzenie wiernych do posiadania kościoła tu, na Ligockiej Kuźni zaczęły się urzeczywistniać w roku 1974, gdy zachęcony do tego proboszcz z Boguszowic, ks. prałat Edward Tobola, wystąpił do władz kościelnych z uzasadnioną prośbą o zgodę na przeniesienie nieczynnego, zabytkowego kościółka z Boguszowic do Ligockiej Kuźni. Peerelowskie władze, acz niechętnie, wyraziły zgodę. Natychmiast, czyli od wiosny 1975r. Ruszyły intensywne zabiegi związane z nagromadzeniem potrzebnego budulca, następnie wykonano prace ziemne, murarskie, rozbiórkę kościoła na starym miejscu, przewiezienie wszystkich elementów i wreszcie troskliwe wznoszenie świątyni na nowym miejscu. Dzięki niezwykłemu zaangażowaniu parafian i dużej aktywności ks. Henryka Kusia – budowniczego kościoła – kształt świątyni coraz wyraźniej wpisywał ...

Tu się Bogu zamieszkać podobało...

  Weźmy sobie do serca słowa ks. arcybiskupa Andrzeja Przybylskiego, które skierował do diecezjan  w swoim pierwszym liście pasterskim : (...) Niech to dziękczynienie za Kościół, który jest w archidiecezji, przeniesie się na nasze parafie i wspólnoty. Z wdzięcznością i nowym nastawieniem spójrzcie, proszę, na swoje parafie. Warto może zacząć od zwykłego uświadomienia sobie, że jest wielką łaską żyć i mieszkać „po sąsiedzku” z Panem Bogiem obecnym w Najświętszym Sakramencie, przychodzącym do nas w innych sakramentach świętych sprawowanych w naszych parafialnych świątyniach. Warto, widząc spadającą liczbę powołań do kapłaństwa, podziękować Bogu za posługę, życie i towarzyszenie naszych kapłanów. Czyż nie są to wielkie dary kochającego nas Boga? Czy można ich nie widzieć lub uznać je za zwykłą rzecz i coś, co nam się już tylko należy? Pamiętajmy też, że Jezus w naszym kościele parafialnym jest obecny nie tylko w świętych znakach liturgii, ale również w naszej postawie wiary...