Przejdź do głównej zawartości

Kolędnicy misyjni


W 2012 roku rozpoczęliśmy w naszej parafii akcję Kolędników Misyjnych. Inicjatywa ta, wspierana przez PDMD (Papieskie Dzieła Misyjne Dzieci), ma na celu uświadomić wszystkim wokół, że są dzieci w różnych krajach, które cierpią biedę duchową i materialną oraz uświadomić wszystkim nam, że skoro jesteśmy ochrzczeni, jesteśmy też posłani, aby głosić Ewangelię. Do akcji, w której wyruszamy ulicami naszej parafii najpierw musimy się przygotować, więc uczymy się tekstów, przygotowujemy stroje, gwiazdę kolędniczą, pamiątki kolędowania, skarbonki...i w wyznaczonym dniu, po próbach, błogosławieństwie naszego proboszcza oraz pamiątkowym zdjęciu, wyruszamy w kolędniczą trasę.
Od 2012 roku, aż do pandemii, ilość osób uczestniczących w kolędowaniu, co roku rosła. Zaczynaliśmy od jednej kilkunastoosobowej grupy i w każdym kolejnym roku było nas o jedną grupę więcej. W 2019 roku w trasę kolędniczą wyruszyło 10 grup (ponad 100 osób), a i tak nie dotarliśmy jeszcze do wszystkich domów naszej parafii. W roku 2020 i 2021 z powodu pandemii wszystkie akcje były odwołane, więc przygotowaliśmy w kościele krótką scenkę bożonarodzeniową oraz kilka faktów dotyczących kraju, dla którego "kolędowaliśmy". Od 2022 roku powróciliśmy do tradycji kolędowania ulicami naszej parafii. Jest nas niestety zdecydowanie mniej niż przed pandemią, ale nie to jest w tym najważniejsze.
W akcję angażują się dzieci, młodzież oraz dorośli. Każdy odpowiada za inną grupę, za inną ulicę, jeszcze inni odbierają słodycze z trasy kolędowania, a jeszcze inni w następnym dniu robią paczki ze słodyczami dla wszystkich uczestników kolędowania. Mieliśmy okazję w 2022r. kolędować z dziećmi z Ukrainy oraz ich opiekunami w czasie, kiedy trwała wojna za wschodnią granicą, a oni przebywali na terenie naszej parafii. Zdarzyło się nawet kolędowanie z Meksykanami 😀

Grupa ukraińska

Zebrane ofiary przekazujemy do PDMD.
Na przestrzeni tych kilkunastu lat można zaobserwować wiele zmian wśród parafian. Najpierw nieśmiało otwierane drzwi, czasami: "Idźcie stąd" lub chowanie się za firanką, a teraz: "Kiedy kolędujecie?", "O której będziecie u nas, bo chcemy zrobić kanapki?"
Czasami razem z domownikami śpiewamy kolędy, rozmawiamy, słyszymy miłe słowa i zaproszenie na następny rok. To również przedkłada się na nasze kiermasze, bo ludzie otwierają swoje serca na potrzeby misji.

Dorota Świtała


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przeniesienie kościoła z Boguszowic

  Kościół pod wezwaniem św. Wawrzyńca został zbudowany w Boguszowicach w roku 1717 przez gliwickiego cieślę i specjalistę od budowy drewnianych kościołów Jakuba Sedlaczka. Przez wiele lat drewniany kościółek służył boguszowickim parafianom, a gdy w okresie międzywojennym powstała w Boguszowicach nowa świątynia, pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa, stał się kościołem pomocniczym. W latach 70-tych XX wieku, gdy władze Polski Ludowej stwarzały poważne trudności budownictwu sakralnemu, częstą praktyką było przenoszenie zabytkowych, drewnianych kościołów do miejscowości, w których planowano utworzyć samodzielną placówkę duszpasterską. Tak też się stało w naszej parafii, w Rybniku-Ligockiej Kuźni. 

Takie były początki

Jakie były początki tworzenia się naszej parafii, najlepiej pokażą nam słowa śp. Ambrożego Majera, który tak pisze w parafialnej gazetce "Nasza wspólnota" "Odwieczna tęsknota i życzenie wiernych do posiadania kościoła tu, na Ligockiej Kuźni zaczęły się urzeczywistniać w roku 1974, gdy zachęcony do tego proboszcz z Boguszowic, ks. prałat Edward Tobola, wystąpił do władz kościelnych z uzasadnioną prośbą o zgodę na przeniesienie nieczynnego, zabytkowego kościółka z Boguszowic do Ligockiej Kuźni. Peerelowskie władze, acz niechętnie, wyraziły zgodę. Natychmiast, czyli od wiosny 1975r. Ruszyły intensywne zabiegi związane z nagromadzeniem potrzebnego budulca, następnie wykonano prace ziemne, murarskie, rozbiórkę kościoła na starym miejscu, przewiezienie wszystkich elementów i wreszcie troskliwe wznoszenie świątyni na nowym miejscu. Dzięki niezwykłemu zaangażowaniu parafian i dużej aktywności ks. Henryka Kusia – budowniczego kościoła – kształt świątyni coraz wyraźniej wpisywał ...

Tu się Bogu zamieszkać podobało...

  Weźmy sobie do serca słowa ks. arcybiskupa Andrzeja Przybylskiego, które skierował do diecezjan  w swoim pierwszym liście pasterskim : (...) Niech to dziękczynienie za Kościół, który jest w archidiecezji, przeniesie się na nasze parafie i wspólnoty. Z wdzięcznością i nowym nastawieniem spójrzcie, proszę, na swoje parafie. Warto może zacząć od zwykłego uświadomienia sobie, że jest wielką łaską żyć i mieszkać „po sąsiedzku” z Panem Bogiem obecnym w Najświętszym Sakramencie, przychodzącym do nas w innych sakramentach świętych sprawowanych w naszych parafialnych świątyniach. Warto, widząc spadającą liczbę powołań do kapłaństwa, podziękować Bogu za posługę, życie i towarzyszenie naszych kapłanów. Czyż nie są to wielkie dary kochającego nas Boga? Czy można ich nie widzieć lub uznać je za zwykłą rzecz i coś, co nam się już tylko należy? Pamiętajmy też, że Jezus w naszym kościele parafialnym jest obecny nie tylko w świętych znakach liturgii, ale również w naszej postawie wiary...